Jak to Joe Dassin i ja obstawialiśmy niedzielną gonitwę
Bum! Otwieram oczy. Czuję, że spałem stanowczo za długo. Zerkam na zegarek... TRZYNASTA TRZYDZIEŚCI! Jakże mi się zrobiło żal, zaplanowanego poranka. Wyskoczyłem więc z łóżka. Ba, wyskoczyłem jak wystrzelony z armaty. "Przecież dzisiaj są wyścigi!"
W Polsce są trzy miejsca, gdzie ścigają się konie: Hipodrom w Sopocie, Służewiec w Warszawie i Partynice we Wrocławiu. Jak dla mnie hipokryzją i zaniedbaniem jest zajmować się spekulacjami na giełdzie, a nie obstawiać gonitw końskich!
Kawa, a w niej niewiele mleka. Zaspane myśli zaczynają układać się w plan działania. Szukam naprędce planu gonitw w internecie... są! Chyba jest szansa, aby zdążyć na ostatnią gonitwę.
Numer sześć, to Alvaro. Nie ma na niego stawek, bo to debiutant. Czuję, że będzie dzisiaj miał "szczęście początkującego". Zabieram z drukarki program ostatniej gonitwy i idę, powoli i spokojnie już, do auta. Dziś wygram, to pewne.
Duży Ford, to wygodny dyliżans. Trochę jednak przypomina księcia ciemności, bo miewa problemy z elektryką. Dziś jest nowe zwarcie - uruchamia ono nieczynny odtwarzacz CD. A w nim co? Joe Dassin! Piosenka nie inna jak "Bip, Bip". No i jedziemy razem, ja po Alei Karkonowskiej, a Joe Dassin po place de la Concorde. Oby tylko nie wystraszyć małych ptaków. Bip Bip!
Tragedia, to już po mnie. Do końca dnia będzie mi brzęczeć w głowie BIP BIP...
Każde dziecko pamięta z liceum wzór na wariacje bez powtórzeń: Vkn = n!/(n-k)!,czyli siedem koni, z których potrzeba wytypować cztery pierwsze, oznacza 840 wszystkich kombinacji.
Dużo można "zaoszczędzić", gdyby znać chociaż pierwszego konia.
Stoję przed kasą i dyktuję moją czwórkę:
- szóstka...
- szóstka nie biegnie!
(o rety, kto więc będzie liderem? bip bip... czyli dwójka, cholerny Dassin, dlaczego podpowiada?!)
- dwójka
...
itd
Ostatecznie wyścig prezentował się jak na filmiku:
Spartakus, Ardenia, Domingo, Edmont...
A więc znowu "niewiele" brakowało. Chyba czas wymienić szklaną kulę na nową.
Do następnego!

Dodaj nową odpowiedź